Forum smierc Strona Główna smierc
smierc i umieranie
 
 POMOCPOMOC   FAQFAQ   SzukajSzukaj   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

"Jak matka syna w tlumie rozpoznaje..."

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum smierc Strona Główna -> Moderowane przez N2
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Nina2



Dołączył: 08 Lut 2007
Posty: 3178
Skąd: Paris, France

PostWysłany: Wto Lut 24, 2009 00:47    Temat postu: "Jak matka syna w tlumie rozpoznaje..." Odpowiedz z cytatem

Znalazlam cytat o ktory pytales. Chodzi o natychmiastowo, z radoscia i miloscia, jak cos znanego i najbardziej kochanego. A byla mowa o "Bialym Swietle Czystej Rzeczywistosci", poza wszystkimi iluzorycznymi wizjami.
A kiedy sie je widzi - wiesz. Chodzi o natychmiastowe (poza dyskursywnym mysleniem) rozpoznanie.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
Reklama






Wysłany: Wto Lut 24, 2009 00:47    Temat postu:

Powrót do góry
Nina2



Dołączył: 08 Lut 2007
Posty: 3178
Skąd: Paris, France

PostWysłany: Wto Lut 24, 2009 00:57    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

W tekscie nazywa sie to Dharmakaya, umysl Buddy, Najwyzsza Rzeczywistosc.
Ja - podczas mego NDE nie rozpoznalam. Jakis bezosobowy Glos najzupelniej neutralny, poza wszelkimi emocjami, podal te informacje. Lecz nadal nic nie rozumialam, gapilam sie jak sroka w kosc, mimo ze wizja (osniezone gory, majestatyczne, wieczne i niezmienne) byla z najszlachetniejszych, jakie mozna bylo znalezc w banku pamieci w mojej podswiadomosci.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
11ksiezyc



Dołączył: 11 Lut 2007
Posty: 1960
Skąd: Dun Éideann, Alba

PostWysłany: Wto Lut 24, 2009 07:52    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

ja rozpoznalem swiatlosc jako bijaca z 'siedziby boga'
tyle, ze najpierw dane mi bylo zobaczyc swoje odbicie i skalania
za ciezki bylem wiec spadlem

sad polega na tym, ze musisz miec w sobie tyle wspolczucia i wolnosci od skalan, ze nawet sobie wybaczysz i z usmiechem przejdziesz
Tobie ego chroniac Cie zaslonilo Ci wtedy
ja pisalem sie na troche wieksze ekstrema; po NDE musialem oczyszczac, jak i na gorze, tak i na dole, bo bym z czasem zwariowal
zdalem sie na sciezke i tak dwa lata intensywnie pracowalem nad soba

po to w samsarze uczymy sie szczerosci i pracujemy nad soba, by w Bardo sie nie wstydzic za siebie
heh to rzadkie wsrod ludzi, by juz za zycia mieli odwage przygladac sie sobie
na przebudzeniu wiekszosc zbywa to smiechem, albo szydzi z ludzi, ktorzy to robia ze spokojem
po prostu ludziom w glowach sie nie miesci
ego i skalania przedstawiaja jako cos ujmujacego, jakby bycie czlowiekiem juz bylo ujmujace
a przeciez jak i kiedy zmienimy co uwazamy zalezy tylko od nas
_________________
za szybko jest cierpieniem i za wolno jest cierpieniem
bawmy sie dobrze zanim dojdziemy
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Nina2



Dołączył: 08 Lut 2007
Posty: 3178
Skąd: Paris, France

PostWysłany: Wto Lut 24, 2009 14:58    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Dzieci na "Przebudzeniu", ale od czegos zaczynaja... Kazdy w koncu dorosnie.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
Nina2



Dołączył: 08 Lut 2007
Posty: 3178
Skąd: Paris, France

PostWysłany: Wto Lut 24, 2009 18:34    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Tybetańska Księga Umarłych
Przeł. i opracował: Ireneusz Kania
Wydanie VI poprawione, 2007

str. 78 (dzień dwunasty)
„Po tym wezwaniu i rozpoznaniu go jako jidama [zmarły] rozpłynie się w niedwoistości i stanie się buddą. Rozpoznawszy, dzięki pouczeniu Guru, we wszystkich tych postaciach zręczną grę własnego umysłu – osiągnie wyzwolenie, podobnie jak wyzwala się ten, kto spostrzega, że lew jest tylko wypchaną skórą. Otóż ten, komu istota tego wszystkiego nie jawi się jako wypchany lew, odczuwa trwogę i panikę; podobnie człowiek, pouczony co do takiego stanu rzeczy, rozpoznaje swą ukrytą skazę i wyzbywa się strachu. Wszelako tutaj, gdy pojawiają się przed nim z obszarów podobnym niebiosom krwiożercze bóstwa o wielkich postaciach i grubych członkach, na pewno owładnie nim lęk i panika. Skoro jednak tylko otrzyma pouczenie, rozpoznaje w nich własne emanacje i własnego jidama, toteż jasne światło uprzednich medytacji oraz jasne światło, jakie później samoistnie się w nim rodzi, łączą się z sobą niby matka z synem. Własne światło pomaga mu w samowyzwoleniu; jest to dlań jakby spotkanie z kimś od dawna znanym. Własny umysł i własne światło dają samowyzwolenie.
Jeśli jednak nie otrzyma on pouczeń, to choćby był człowiekiem zacnym, zawróci stąd i wpadnie w błędne kolisko samsary.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
Nina2



Dołączył: 08 Lut 2007
Posty: 3178
Skąd: Paris, France

PostWysłany: Wto Lut 24, 2009 18:36    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Czyli: rozpoznać, mimo lęku i paniki. Bardo mówi: ten lew jest tylko wypchany, nie zrobi ci krzywdy, więc pilnuj własnych emocji. To przywidzenie jest tylko wytworem twego umysłu (ale w końcu cały real jest tylko obrazem w moim umyśle, więc zbyt abstrakcyjnie tu).
Lecz, pamiętam, w tych trzech najpaskudniejszych i najcięższych dniach mojego życia, gdy tylko głęboka medytacja poniżej emocji chroniła przed paniką przed natychmiastową śmiercią (a rozwiązaniem, prawidłową odpowiedzią było „laisser aller” (pozwolić się dziać) czy „fiat voluntas tua” (niech będzie wola Twoja),
więc wtedy, działając na symbolach, w Panu Smierci, Jamie, Mahakali rozpoznałam mojego Yidama. I choć tu straszną miał twarz, pamiętałam, że znałam i jego łagodniejsze twarze, pełne uśmiechu dla mnie. Pamiętałam, że
Sumukhi suloczani hara mukha pańcza tiloczana
Bamadeva phura nama kama mada moczana
Ta wiedza/rozpoznanie też mi pomogła.

„toteż jasne światło uprzednich medytacji oraz jasne światło, jakie później samoistnie się w nim rodzi, łączą się z sobą niby matka z synem. Własne światło pomaga mu w samowyzwoleniu; jest to dlań jakby spotkanie z kimś od dawna znanym. Własny umysł i własne światło dają samowyzwolenie.”

„Jasne światło uprzednich medytacji” czyli w świetle zrozumienia, przenośnie, to co już uprzednio wiemy i to, co w śmierci czy w najgłębszej medytacji, gdzie wszechwiedza, natychmiastowo (bo tam czasu nie ma) się dowiadujemy. Te dwa zrozumienia mają się utożsamić.
W porównaniu „jak matka syna w tłumie rozpoznaje” ważne jest słowo JAK. To porównanie!
A także, że Bardo dociera do nas z dziesiątej ręki (i są fragmenty, gdzie to wyraźnie zauważalne) ale niczym lepszym nie dysponujemy, niektóre linie buddyzmu, np. moja Kagyu zatraciły to porównanie JAK matka z synem się rozpoznają a także „światło zrozumienia” (przenośnie) zmieniło się u nich w jakąś świetlistą piłeczkę do ping ponga co łączy się ze światłością z zewnatrz.
(Czy po ilustracji? Widziałam podobne dla hindusów analfabetów w Gicie Prabhupady.
No ale i u nas w pierwszym, dla dzieci, przybliżeniu, Bóg Ojciec jest brodatym starcem na obłoku. A obraz zastępuje 10 000 słów.
Kto zaczyna samodzielnie myślec, niech głębiej kod/rysunek/symbol odczyta.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
11ksiezyc



Dołączył: 11 Lut 2007
Posty: 1960
Skąd: Dun Éideann, Alba

PostWysłany: Sro Lut 25, 2009 08:00    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

troszke brakuje mi tu sprecyzowania w ktorym konkretnym Bardo to sie odbywa
choc z drugiej strony wlasnie o to chodzi, ze swiaty symboliczne nakladaja sie na swiaty bardziej realne; wszystkie maja ta sama nature
na tym polega magia

ja rozrozniam jakies 4-5 swoich NDE, choc bardziej dokladna liczba to 9
w pierwszym NDE, w ktorym doszedlem najdalej lacznie z bramami lona samego strachu bylo niewiele
dobrze wiedzialem, ze jesli bede sie rozgladal to wczesniej czy pozniej zobacze cos na co nie jestem gotowy i ze to calkowicie okresli moj dalszy los
dlatego nie rozgladalem sie
jedyne postaci jakie widzialem dobrze to Heruby
nie uznalem je za grozne, choc sa bardzo potezne
w gniewnej postawie kryje sie raczej wiecej troski, albo zupelnej neutralnosci niz samego gniewu
zobaczylem w nich wiele wspolczucia, choc nie mozna tu mylic zwyklych znanych nam emocji, z tymi emocjami na jakie jest miejsce w zaswiatach
one nie maja wolnej woli, wydaja sie raczej zimne; wszystko zalezy do czego odnosic

jako wolna dusza chcialem przedostac sie do najwyzszej swiatlosci, ale one byly po drodze
w oczach Heruba zobaczylem swoje odbicie i w nim prawde o sobie
wszystkie przywleczone ludzkie emocje i skalania odezwaly sie we mnie wiec spadlem pod ich ciezarem
nastepnym krokiem byl wybor kolejnego ciala, ale mialem tu swoja metode
nie udalo sie wzbudzic we mnie pozadania, bo mimo wszystko najbardziej pozadalem czlowieka, ktorego najbardziej na swiecie kochalem, i ktory pozostal w innej rzeczywistosci
i tak trafilem na dywanik do szefa
nie chcieli mnie w pieklach, nie mialem co robic w niebach, wyjsc mi nie pozwolili, a wcielic sie nie chcialem
pat
musieli mi oddac cialo w takim stanie w jakim bylo, a wierzcie mi, ze troche trwalo zanim znow zaczalem wygladac jak czlowiek

znajac prawde o sobie zaczalem wiec robic pozadki
zaczalem od wyjazdu z kraju i niewolniczej pracy

byl to okres spelniajacych sie zyczen i wladzy
od tamtej pory bylem bardziej chmura siebie wokol swojego ciala niz cialem

tyle z pierwszym NDE
rok pozniej zaczely sie kolejne
i wlasnie joga ydamow
z Huny nauczylem sie, ze sam wybieram sobie wrogow, a sluchanie strachu niczemu nie sluzy
gdy zaczela odwiedzac mnie smierc osobiscie w swojej postaci przeszedlem przez wszystkie emocje
po jakims tygodniu-dwoch byla jednak mi najblizszym przyjacielem
jechalem na 4 godziny do pracy i wiedzialem, ze gdy wroce i natychmiast odespie smiertelne zmeczenie, pod wieczor, po obiedzie bedzie ze mna
zdazalo mi sie wygladac gorzej niz ona, byla wiec dla mnie raczej duchem, takim samym jak ja
az zdalem sobie sprawe, ze jest mna; jakas wyparta czescia mnie
czekala na moj lek, ale nie doczekala sie
nie chcialem, by mi pomogla z przeprawa, bo nigdzie sie nie wybieralem

pozniej jeszcze ze 2 razy bylo krucho gdy siadaly mi pluca i byly pelne wody
moglem wniesc lodowke po schodach prawie zdychajac, ale nie moglem sie podniesc z lozka bez rozdzierajacego bolu w plucach i z potwornym bolem przelewalo sie, gdy bieglem na autobus

pozniej jeszcze raz owtorzyly sie zaswiaty gdy jechalem do pracy
w chwilach najwiekszego bolu to jest jak oferta, zaproszenie
ja bylem jednak uparty, wiec z czasem mniej nalegali

za kazdym razem gdy odmowilem wkrotce zdazal sie maly cud
jakis przelom w wynajdywaniu ziol i metod
i za kazdym razem kolejna grupa ludzi zdrowiala dostajac to co ja
rozni ludzie w transie robili cos, co bylo mi potrzebne
receptury same szly z gory

ostatnie NDE w okolicach wrzesnia 2008 bylo planowane, ponad rok po Wielkiej Wizji i dlugim czasie spokoju
wiedzialem, ze nie wejde na wyzszy poziom jesli nie odwiedze zaswiatow
potrzebowalem napelnic sie najwyzsza swiatloscia jaka tam znalem
wtedy Ninie przysnil sie sen, ktory poprowadzil mnie
cala sprawa okazala sie blacha, ot chwilowa medytacja
ale przygotowywalem sie ostro, wlaczajac w to wizyte w buddyjskim klasztorze
wiedzialem, ze z roznych powodow moge nie wrocic z zaswiatow

tak wiec trudno mi wskazac konkretny moment jogi smierci
matrix zaswiatow jest takim samym matrixem jak ten, w ktorym zyjemy
byl czas, ze bylem swiadomy ich obu
Pawel Mrowinski zwrocil mi uwage, ze zaswiaty ciagna ze mnie energie (czlowiek nieoczyszczony traci tam energie)
czasem patrzac na zdjecie w gazecie szedlem za ta osoba w zaswiaty; dowiadywalem sie wiecej niz pisaly gazety
szybko zdalem sobie sprawe, ze lek w zaswiatach ma te same podloza co lek w tym swiecie
w tym mozna bac sie innych ludzi; wszystko inne jesli ma byc od nas mocniejsze to jest nieuniknione

oba swiaty gorny i dolny sa dla mnie jak ramiona znaku nieskonczonosci
najwyzsza swiatlosc zaswiatow jest tym samym co widze na swietych figurkach, czy kolach modlitewnych
to tylko wyjscie z obu matrixow
jeden z moich przewodnikow przeszedl tam

moze cala joga ydamow sprowadza sie do tego, by polaczyc obie czesci naszej natury, jej oba aspekty rozdzielone i uwiezione w roznych matrixach
blakajac sie po roznych obszarach naszej rzeczywistosci w tym po zaswiatach mozemy odnalezc reszte siebie
musimy to jednak zrobic przy prawidlowych emocjach
wszystkie skalania w nas tak samo jak przeszkadzaja nam we wspolczuciu i milosci do innych ludzi tak samo stana nam na drodze, by sie polaczyc

moja smierc poinstuowalem, ze kiedys ja wezwe
jest ze mna, jak i ja jestem w sobie
i wcale nie ograniczam sie do ciala

ludzie pisza o lapaniu energii oddychajac
moze i moje cialo lapie tlen, tym jednak czym ja oddycham jestem ja sam
jestem wewnatrz i na zewnatrz, wszystko jest we mnie

od czasu dogadania sie ze smiercia kazdy miesiac niesie wiecej spokoju w moim zyciu
od tego czasu juz nigdy nie czuje sie samotny
czasem tylko, gdy jestem bardzo oslabiony energetycznie zaczynam myslec bardziej jak czlowiek i mam wiecej ludzkich emocji
czuje sie pelny i niemal spelniony, ze spokojem przyjmujac co niesie czas
_________________
za szybko jest cierpieniem i za wolno jest cierpieniem
bawmy sie dobrze zanim dojdziemy
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Nina2



Dołączył: 08 Lut 2007
Posty: 3178
Skąd: Paris, France

PostWysłany: Sro Lut 25, 2009 14:44    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

11ksiezyc napisał:
troszke brakuje mi tu sprecyzowania w ktorym konkretnym Bardo to sie odbywa

Wersja tu pod ręką (I. Kani) jest podzielona na trzy części + różne dodatki, m.in. komentarz Junga. Więc najwyższa wizja, Białe Światło Czystej Rzeczywistości zaraz w (momencie?) śmierci, następnie do tygodnia bóstwa spokojne i dhyani buddowie. Potem bóstwa gniewne („bóstwo” jak rozumiem to personifikacja, a naprawdę czujemy strach, lęk, gniew, przerażenie) i jeszcze tu można rozpoznać, że to też emanacje naszego umysłu, gniewne formy naszego Yidama (który jest naszą własną głęboką naturą) a potem część trzecia – różne seksualne wizje, i najmniejsza skłonność do nich ściągnie nas z powrotem w łono.
Jung pisze o Księdze Bardo: degenerujący się koszmar. Odwrócenie psychoanalizy, która zaczyna się od seksu (Freud), potem „gniewne bóstwa” (emocje w najwyższym natężeniu, schizofrenia) i na końcu – oświecenie.
W śmierci odwrotnie: Od Najwyższej Wizji do wpadnięcia w ciało.

Czyli: można uznać, że wahania w matriksie i raz jesteśmy tu a raz tam.
„We All have to go SOMETIMES” (Mówił mówił mój Shiva o umieraniu).
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
Nina2



Dołączył: 08 Lut 2007
Posty: 3178
Skąd: Paris, France

PostWysłany: Sro Lut 25, 2009 15:53    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

11ksiezyc napisał:
jedyne postaci jakie widzialem dobrze to Heruby
nie uznalem je za grozne, choc sa bardzo potezne
w gniewnej postawie kryje sie raczej wiecej troski, albo zupelnej neutralnosci niz samego gniewu
zobaczylem w nich wiele wspolczucia, choc nie mozna tu mylic zwyklych znanych nam emocji, z tymi emocjami na jakie jest miejsce w zaswiatach
one nie maja wolnej woli, wydaja sie raczej zimne; wszystko zalezy do czego odnosic


11k: „i świat znowu jest kolorowy!”

Tao jest „jedno bez drugiego”, bez nazwy, Rzeczywistość Absolutna, baza i najwyższe niebo wszystkiego. Tao rodzi Yin i Yang, tak i nie – a te „10 000 rzeczy” (chińskie wyrażenie na wszystko).
Wszystko zależy od punktu widzenia, gdzie akurat jesteśmy.

Też miałam podobną wizję? Nie NDE, ale wchodząc w tę głęboką medytację, co mi się zdarzyła tylko parę razy w życiu (sztywny grzbiet, nie można się ruszyć (katalepsja jakaś, ale opanowana, wchodzenie wolne i oddech jeszcze zależy od woli, mogę nim świadomie sterować i przez „bardzo długi wydech”, jak uczył mistrz Zenu, z tego stanu wychodzę), i znika świadomość zewnętrznego świata.
Więc, w tej wizji, medytacji? chciałam rozpatrzyć sobie to i owo (a na co się zwróci uwagę, pojawiają się natychmiastowe odpowiedzi) no i zależy gdzie się jest : poziom „wszyscy-bogowie” jest zadowolony z nas, żeśmy tam dotarli, są szczęśliwi i dlatego wyrozumiali jak szczęśliwe kochane dzieci. Ale wyżej, do poziomu buddów jest po drodze tylko TAK i NIE. I najmniejsza ludzka słabość uniemożliwia…
Mi pokazano, że ta idealna czaszka, (Luk taką ma, i druid, co był aktualnym wcieleniem „człowieka z Tollund” ) już od tysiąca lat spróchniała. A ja ciągle jestem do niej przywiązana. To mi wytknięto.
I tu – mnie na ziemię sciągnięto. Chłopak, co siedzial obok mnie, klepnął mnie w ramię pytając „Ca va?”. W Indiach wiedzą, że siedzącego w medytacji jogina się nie dotyka, ale tu tylko Europa. Natychmiast „wróciłam w ciało” , lecz że zbyt szybko, a do tej medytacji używa się Kundalini, którą już wysoko wzniosłam, a klepnięcie zachwiało moją równowagę wyprężonego kręgosłupa, były skutki uboczne:

Nazajutrz obudziłam się ze sparaliżowaną ręką.
Niewiele, trzy palce lewej, i do łokcia mrowienie, „mrówki w ciele”, zdrętwienie mięśni.
Można z tym żyć. Pracowałam akurat wstukując dane w komputer, ale jakoś sobie poradziłam, nie podpadło. Po miesiącu zresztą się rozeszło.
Tłumaczę sobie różnie. Że albo za szybko „wróciłam w ciało” i wszystkiego na nowo nie podłączyłam
albo nagły skok ciśnienia (bo ciało świadome ma inne ciśnienie niż ciało w katalepsji) spowodował pęknięcie jakiegoś naczyńka w mózgu i miałam mikrowylew. No cóż, jaśli to tylko tyle to i tak dobrze wyszłam z ”wypadku z Kundalini”. A do lekarza i tak nikt z nas w takich razch nie leci, zresztą co tu poradzi lekarz. (A na stygmaty? LOL, Stanowi raz prawie wywaliło na dłoniach i stopach).

To tyle co wiem na temat.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
11ksiezyc



Dołączył: 11 Lut 2007
Posty: 1960
Skąd: Dun Éideann, Alba

PostWysłany: Sro Lut 25, 2009 19:29    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

czyli zachowalem pozadek
NDE zaczelo sie od swiata aniolow, bostw
tam dostalem wizje czym jest milosc, z czasem ta wiedza poglebiona wystarczyla do otwarcia 4. czakry
pozniej swiatlosc i wiara w dualizm, ze ona jest wyzej niz ja
grozne Heruby i spadniecie do bram lona

poltora roku pozniej medytacje ze smiercia i oczyszczenia najszybsze z mozliwych
rok pozniej kundalini i Wielka Wizja
poltora roku pozniej w zaswiatach dotarlem do swiatlosci nie zastajac juz Herubow
azjaci klaniali mi sie, gdy swiecilem jak figurka buddy

pare miesiecy pozniej dalem znak tym co poza, ze juz dotarlem
specjalisci od pychy z Przebudzenia potwierdzili, ze gowno zostawilem za soba
przynajmniej przejsciowo LOL
zawsze jest cos do zrobienia

po NDE mialem coraz wiecej wspomnien z poprzednich wcielen
az do przerobienia ich i do splaty dlugow
teraz moge byc soba jak nigdy
_________________
za szybko jest cierpieniem i za wolno jest cierpieniem
bawmy sie dobrze zanim dojdziemy
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Nina2



Dołączył: 08 Lut 2007
Posty: 3178
Skąd: Paris, France

PostWysłany: Sro Lut 25, 2009 22:23    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

No to badz soba. A "kim jestes"? LOL ;-)
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
Reklama






Wysłany: Sro Lut 25, 2009 22:23    Temat postu:

Powrót do góry
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum smierc Strona Główna -> Moderowane przez N2 Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Strona 1 z 1
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

smierc  

To forum działa w systemie phorum.pl
Masz pomysł na forum? Załóż forum za darmo!
Forum narusza regulamin? Powiadom nas o tym!
Powered by Active24, phpBB © phpBB Group