cube
Dołączył: 20 Sty 2009 Posty: 141 Skąd: z krainy Oz
|
Wysłany: Wto Gru 08, 2009 15:36 Temat postu: przypowieści ciszy |
|
|
Przypowieść o dwóch ptakach
Na skraju magicznego lasu srebrnych sosen i złotych dębów żyła sobie biała gołębica. Była pięknym i okazałym ptakiem, jedynym po tej stronie lasu. Żyła tam od zawsze.
Co dzień rano delikatny wiatr pieścił jej puszyste pióra, a promienie Słońca skrapiały
jej gołębie lico.
Pewnego razu na skraju lasu pojawił się nowy ptak. Przyleciał w gwałtownym podmuchem wiatru, który uniósł liście w chaotycznym tańcu. Była to pstrokata sroka. Pojawieniu jej towarzyszył hałaśliwy skrzek, który wytrącił drzewa z porannej medytacji. Przybysz od razu wypatrzył gołębicę i od tej chwili nie opuszczał jej na krok. Byli odtąd razem. Biała gołębica i pstrokata sroka.
Gołębica zawsze emanowała spokojem. Jej dostojne ruchy i milczące spojrzenie były nie do zniesienia dla zdobnej krzykaczki, która wszędzie gdzie się pojawiła wprowadzała zamieszanie, a nie potrafiła usiedzieć na miejscu. Ciągle niespokojna, wszędzie węszyła i ciągle czegoś szukała. Panoszyła się po całym lesie i wprowadzała niepokój, co irytowało srebrne sosny i złote dęby, oraz pozostałych mieszkańców lasu. Gołębica obserwowała wszystkie akcje sroki z niezmąconym spokojem.
Jednak spokój lasu został zakłócony. To nie było już to samo miejsce, pełne błogiej radości
i milczącej kontemplacji jej mieszkańców. Teraz sroka wprowadzała tu swój porządek, a raczej chaos, niszcząc nietkniętą i dziewiczą florę lasu i zakłócając spokój jego mieszkańców.
Las posmutniał i spowiła go mgła przygnębienia. Opuściła go promienna radość, poczucie
niezmąconego spokoju i błogiego szczęścia.
Las poprosił Słońce o pomoc. Te spojrzało z góry na spowity oparami zamętu i hałasu las
i posłało mu swe złociste promienie. Pierwsze z nich z trudem przebijały się przez zewnętrzną powłokę dymu. Potrzeba było więcej światła i czasu. Nagła dawka światła, po tak długim czasie trwania w mroku i dymie, raziła srebrne sosny, złote dęby i pozostałych mieszkańców lasu, co było dla nich bolesne. Jednak oczyszczanie zostało rozpoczęte i nie można już było go zatrzymać.
Także same drzewa postanowiły pomóc Słońcu, używając swej własnej mocy do rozświetlenia lasu. A ten rozświetlił się od wewnątrz srebrnym światłem sosen i złotym światłem dębów. Nastąpiła eksplozja światła, które rozpuściło wszystkie zasłony dymu. Towarzyszył jej tak wielki wybuch, że przerażona pstrokata sroka uciekła z lasu i już nigdy się w nim nie pojawiła. Odleciała na zawsze.
Las na nowo powrócił do dawnego ładu i harmonii. Srebro sosen i złoto dębów rozświetlało światło Słońca, a jego promienie pieściły białe skrzydła gołębicy, jak zwykle trwającej w niezmąconym spokoju i medytacji.
Las spowiła błoga radość i milcząca kontemplacja jego mieszkańców.
Przypowieść o tajemniczym ogrodzie
W pradawnym ogrodzie, pełnym starożytnych gatunków drzew oraz orientalnych szczepów krzewów i owoców mieszkał młody książę. Nie był on jednak świadom miejsca, w którym żył, gdyż jego uwagę zaprzątały porozstawiane w ogrodzie olbrzymie plakaty, bannery i bilbordy. Zewsząd otaczały go krzykliwe, ostre w swych kolorach i hałaśliwe reklamy, kuszące księcia swymi produktami, ofertami i promocjami.
Uwaga księcia była rozrywana przez ponętne obrazy i atrakcyjne cyfrowe wizje. Wszystko to podniecało księcia i wywoływało w nim jeszcze większą chcicę i podekscytowanie. Jednak towarzyszyło temu także zmęczenie, a po jakimś czasie także znudzenie i smutek. Żadna z tych atrakcji nie dawała księciu oczekiwanego szczęścia i zaspokojenia, którego tak pragnął.
Książę postanowił odpocząć. Przypomniał sobie o pewnym rajskim ogrodzie, w którym zwykł przebywać i bawić się jako dziecko i bardzo zapragnął go odnaleźć. Biegał więc od plakatu do plakatu, od reklamy do reklamy w poszukiwaniu jakichkolwiek informacji o ogrodzie, do którego tak bardzo pragnął się dostać.
W poszukiwaniach swych przebiegał między nieruchomymi starożytnymi drzewami. Jego stopy dotykały miękkiej i zielonej trawy, a ramiona trącały zwisające z gałęzi jędrne i soczyste owoce. Promienie Słońca pieściły delikatnie twarz księcia i ogrzewały oczy, których nerwowe spojrzenie przeskakiwało od plakatu do plakatu.
Gdzie jest ten ogród!- krzyknął w pewnym momencie książę.
Jego krzyk rozniósł się echem po całym ogrodzie, rozbrzmiewając wśród drzew i pobudzając ich starożytne i wysokie pnie do drgań.
Wtedy cały ogród zadrżał w posadach i zatrząsł się. Popękały szklane bannery, pospadały barwne plakaty. Krzykliwe reklamy rozsypały się w papierowy pył. Cały ogród zapłonął jasnym światłem, które rozświetliło promieniste teraz starożytne drzewa, smukłe krzewy i jędrne owoce. Oślepiający blask powalił księcia na kolana.
Wyczerpany upadł na srebrzyście zieloną trawę. Promienie Słońca nadal pieściły delikatnie twarz księcia, a gałęzie drzew ze współczuciem skłaniały się w jego stronę. |
|